Drogi pamiętniczku...
Dziś po raz pierwszy narobiłem w portki ze strachu. Za dzieciaka się nie liczy bo w pieluchy robiłem dla przyjemności... ale teraz boję się naprawdę... Co gdy po tym wszystkim dosięgnie mnie zemsta Hefajstosa za nie okazaniu mu należytego błogosławieństwa... Człowiek który zadarł z bogami... Drogi... nieee no bez przesady... po prostu... czytelniku tych zapisów, wiedz, że starałem się żyć tak by pisano o mnie pieśni pochwalne, bardowie zdzierali gardła a dziewki opłakiwały upadek męża stanu... Jeśli taka ma być cena nieśmiertelności, przyjmuję ją z godnością. Nie każdy bohater doczeka się własnej legendy jeszcze za życia... Trapi mnie tylko jedna rzecz... Ta wstrętna wiedźma nie daje mi spokoju... Ona coś kombinuje i spiskuje z wrogami... Coś czuję, że urobi kolejnego nieszczęśnika, a ten zrobi wszystko czego zapragnie... Kto wie do czego się ona posunie... Jedno jest pewne... Kogokolwiek by nie omamiła wysłuży się nim bez najmniejszych oporów dla własnych celów. Mówiłem Geraltowi, że Yen to podła ss.... (mój kodeks honorowy nie pozwala mi dokończyć tej myśli bo będzieciach) ale on mnie nie słucha... Zapatrzony w wiedźmę jak w obrazek a ona jak każdego innego tylko wykorzysta do własnych potrzeb... Gdyby tylko Triss patrzyła na mnie tak jak na niego... No ale czego to się spodziewać po tak zakutym łbie...Mój drogi Tasaku ...
Przestań doszukiwać się spisków, jestem wierna Geraltowi, więc nie musisz się obawiać żadnych knowań ani zdrady. A jeśli już ktoś ma Cię bronić przed gniewem bogów i całym tym chaosem, to właśnie ja.
I jeszcze jedno... daruj sobie nazywanie mnie "wstrętną wiedźmą", bo wiedźmy mają długą pamięć ...
Wszystko musisz popsuć... A co jeśli ktoś w to uwierzył i zabrałaś mu całą radość z tego powodu ?
